Strona główna » Uncategorized » „Lolita, światło mojego życia, płomieniu moich lędźwi. Lo-li-ta.”

„Lolita, światło mojego życia, płomieniu moich lędźwi. Lo-li-ta.”

Książki zastępują mi oddychanie, bez nich nie potrafiłabym żyć. Często słyszę pytanie: „Jaka książka jest twoją ulubioną?”. Odpowiedzieć na nie, jest jak dla matki wskazanie dziecka, które najbardziej kocha. To niemożliwe, nie da się tego zrobić. Każda powieść jest świetna, każda ma swoją duszę, każda jest inna i przez to wyjątkowa. Jednak mogę powiedzieć, która książka była najtrudniejsza, jak niesforne dziecko, któremu trzeba poświęcić wiele uwagi. „Lolita” spędzała mi sen z powiek. Przebrnęłam przez nią z wielkim zachwytem. W każdej chwili, w dowolnym miejscu, czytałam. Gdy już ją zamknęłam i odłożyłam do szafki, nie mogłam przestać o niej myśleć.

Motyw nieszczęśliwej miłości jest poruszany często, ale nigdzie nie jest tak pięknie, kontrowersyjnie i tragicznie opisany. Vladimir Nabokov nakreślił nam psychologiczny portret człowieka, którego epizod stracenia ukochanej dziewczyny w dzieciństwie, zaburzył sferę emocjonalną i upośledził ją.  Humbert, fanatyk nimfetek, wzbudzał we mnie pewną litość. W dużym stopniu współczułam mu. Ale czy powinnam? Czy ludziom powinno się współczuć szczęścia?  Jego perwersyjne uczucie do Lolity było prawdziwe. Dolores jedynie swoją obecnością sprawiała, że był w raju. Próbowałam go zrozumieć. Kochał. Wydaje mi się, że ile jest ludzi na świecie, tyle jest rodzajów miłości (powiedzmy, że jest to swego rodzaju miłość, choć może bardziej byłabym skłonna nazwać to zafascynowaniem). Każdy w swoim małym świecie tworzy pewne wyobrażenia wszystkiego wokół. Humbert faktycznie myślał, że Lolita pragnie go tak samo jak on jej. Jednak ich relacja była bardzo skomplikowana. Dolores była wielką egoistką i pozwalała się tak traktować jedynie dla pieniędzy. Nigdy nie czuła nic do Humberta. Rozumiem tragizm jego postaci. Pojmuję jego miłość. Można by ją określić jako chorobliwą, szaleńczą, obsesyjną, pełną uzależnień. Tak pełne zaangażowanie zdarza się artystom, ludziom wrażliwym, taki Humbert niewątpliwie był.

Nie będę gloryfikować wszystkich zachowań Humberta. Powinnam przestrzec wszystkich starszych mężczyzn przed braniem Humberta za autorytet, gdyż jego czyny w świetle prawa są karalne. Traktując „Lolitę” jako fikcję literacką, Humbert jest moją ulubioną postacią. Jednak, gdybym spotkała w rzeczywistości taką osobę, domagałabym się rozprawy sądowej za natychmiastowym uznaniem winy. Nie należy też zapominać, że Humbert faktycznie trafia do więzienia, ale za morderstwo. Mężczyzna zabił swego rywala, w którym Dolores się kochała (był to oczywiście kolejny dorosły mężczyzna, który „brał się” za młode dziewczyny).

Można też się zastanawiać, dlaczego Dolores pozwalała na to. Czy powodem było tylko to, iż dziewczyna szybko dojrzała seksualnie? Czy słabe stosunki z matką i brak ojca były także ważne? Co się stało z Humbertem w więzieniu? Czy Dolores była szczęśliwa? I przede wszystkim, jak było naprawdę? Na te pytania możecie sami odpowiedzieć po przeczytaniu książki.

„Lolita” pokazała mi, że czas zacząć siebie kontrolować, czas być świadomą swoich czynów i brać pod uwagę nie tylko głos serca, ale i rozumu. Dlatego każdemu polecam tę książkę, gdyż, jak to mówił Czesław Miłosz: „Od nas zależy co w dziełach widzimy”. Jestem pewna, że każdy z Was zwróciłby uwagę na różne fragmenty i opowiedział mi książkę z zupełnie innej perspektywy.

Dodatkowo dla chętnych gorąco polecam obejrzenie adaptacji „Lolity”, gdzie główne role zagrali Jeremy Irons oraz Dominique Swain.
Obrazek

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s